Profesor dr hab. Wiesław Jamrożek był naszym mistrzem i opiekunem naukowym należącym do grona inicjatorów oraz organizatorów Łużyckiej Wyższej Szkoły Humanistycznej, działającej w Żarach od roku 2004. W latach 2004-2009 pełnił funkcję rektora, a od roku 2009 do roku 2021 funkcję prorektora naszej uczelni, która od 2017 roku nosi nazwę Łużycka Szkoła Wyższa. Przez całą karierę zawodową związany był też z Uniwersytetem Adama Mickiewicza w Poznaniu, gdzie w latach 2000-2021 pełnił funkcję Kierownika Zakładu Historii Wychowania. Przez wiele lat redagował także periodyki naukowe, w Poznaniu „Biuletyn Historii Wychowania”, a w Żarach „Łużyckie Zeszyty Naukowe”. W latach 2008-2020 profesor Wiesław Jamrożek sprawował funkcję prezesa Towarzystwa Historii Edukacji. Jego zainteresowania i badania naukowe koncentrowały się wokół dziejów polskiej myśli i praktyki edukacyjnej przede wszystkim w XIX i XX wieku. W szczególności wiele uwagi poświęcił idei wychowania obywatelskiego, miejscu rodziny w procesie wychowawczym, czy też poglądom i koncepcjom edukacyjnym uczestników polskich kongresów i zjazdów pedagogicznych. W Żarach kontynuował pracę pedagogiczną i rozwijał swoje pasje naukowe.  Jednocześnie rozszerzył zakres badań o elementy regionalne związane z tradycją łużycką, a współpracując z miejscowym Kresowym Towarzystwem Turystyczno-Krajoznawczym, brał aktywnie udział w lokalnych sejmikach krajoznawczych. Efektem tych działań były liczne publikacje o żarskiej uczelni i jej łużyckich kontekstach, wystąpienia i artykuły o polskiej kulturze kresowej, jak również o pedagogicznych aspektach czasu wolnego. Dla współpracowników i studentów był życzliwym przewodnikiem, tak pełnym energii i pasji w pracy dydaktycznej.

Mowa pożegnalna.

dr n. hum. Roman Maciej Józefiak, Rektor Łużyckiej Szkoły Wyższej im. Jana Benedykta Solfy w Żarach; Wiceprezes Oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego w Żarach   

____________________________

Jego Magnificencjo Rektorze,

Wielce Szanowny Panie Profesorze,

Drogi Wiesławie,

oto jesteśmy tu dzisiaj, by pokłonić się przed spowitą kirem śmiertelną powłoką, która służyła Ci w wędrówce ścieżkami nieodgadnionego, nieznanego… Teraz znasz już wszystkie tajemnice, teraz już wszystko zostało przez Ciebie odkryte – poszedłeś tam, gdzie, w co chcę wierzyć, nie ma już lęku, trwogi, dylematów i pytań o istotę bytu, jakim jest Człowiek.

Znana maksyma przekonuje, iż człowiek jest tym, o co walczy. Ty, Drogi Panie Profesorze, walczyłeś na wielu polach, a niemal wszystkie pozostawały na niwie nauki. Wspinałeś się z determinacją po kolejnych szczeblach awansu naukowego, by sięgnąć wreszcie po koronę, jaką jest dla nas – ludzi nauki – profesura tytularna. Nie szukałeś skrótów, stawiałeś czoła wszystkim wyzwaniom, z jakimi musi się zmierzyć ten, kto ma dostąpić owej szczególnej nobilitacji – godności Uczonego.

Jednak niwą, na której Twa virtus lśniła najjaśniej, była rodzina. To właśnie jej gotów byłeś poświęcić się bez reszty, i całym swym życiem gotowość tę potwierdziłeś. Kto Cię poznał bliżej, ten wie, że opowieść o tej gotowości nie była lichym woalem, usiłującym przesłonić deficyty uczuć męża, ojca i dziadka. Ileż ciepła emitowało wypowiadane przez Ciebie słowo: Rodzina!

Człowiek jest tym, o co walczy… Refleksja ta nie pozostawia miejsca na kontestację, skłania jednak do konstatacji, iż walka ta czyni ostatecznie człowieka sumą wynikłych zeń efektów. Zmagania, jakie podejmował Pan Profesor Wiesław Jamrożek, zachowywały tę szczególną specyfikę, jaką znajdujemy w wysiłkach na rzecz dobra innych ludzi, w działaniach służebnych, tych, które wymagają bezwzględnego poświęcenia, choć czasem pozbawione pozostają choćby symbolicznego gestu wdzięczności ze strony adresatów benefitów z tychże starań wygenerowanych. Świadomość tego nigdy nie osłabiała zapału, z jakim Profesor realizował pracę pedagogiczną i dydaktyczną. Był Uczonym, którego znakomita kondycja intelektualna była dla nas źródłem podziwu, przede wszystkim zaś inspiracji. Był w swej uczoności osobowością obdarzoną darem subtelnego transmitowania wartości uniwersalnych. Lecz ów dar objawiał się nie tylko w tym, z czego tkał materię swych wykładów i uczonych rozpraw, dysponował nim zręcznie również poza obszarem pracy badawczej i akademickiej.

Jednym z wielu efektów starań i wysiłków zawodowych Pana Profesora, a jednak najbliższym Jego sercu, stała się Łużycka Szkoła Wyższa w Żarach. Był Ojcem Ideowym jej utworzenia, współtworzył ją, z niej wreszcie zbudował sobie pomnik trwalszy od spiżu. Precyzyjnie wyznaczył jej priorytety, których realizacja staje się dziś dla władz uczelni zaszczytnym zobowiązaniem. Choć związał się również z poznańskim Uniwersytetem Adama Mickiewicza, nigdy nie zerwał więzi ze stolicą polskich Łużyc. Społeczności tegoż regionu chciał stworzyć możliwości rozwoju intelektualnego, ułatwić jej sprostanie wymaganiom współczesnego rynku pracy. Idee Pana Profesora, których osią kompozycyjną była służebność wobec dążących do odważnej rozumności, pozostaną więc rudymentarnym determinantem funkcjonowania uczelni. W jej osiemnastoletniej już działalności, przy ogromnym zaangażowaniu Profesora Jamrożka, wyspecjalizowana została oferta edukacyjna korespondująca z Jego ideą. Nieomylne diagnozy Profesora dały impuls ewolucji profilu uczelni, postępującej paralelnie do zachodzących przemian społeczno-ekonomicznych i kulturowych, generujących zmiany na rynku pracy. Stanął na jej czele w 2004 roku jako pierwszy Rektor Łużyckiej Wyższej Szkoły Humanistycznej, której oferta edukacyjna skoncentrowana była na wdrażanych wówczas reformach polskiej oświaty. Zawsze szczególną troską darzył pedagogiczny kierunek kształcenia, rozumiał jednak potrzebę przemodelowania profilu uczelni, z czym wiązała się zmiana jej nazwy. Uczestniczył w instalowaniu jej w nowej, okazałej siedzibie. Owo dalekosiężne ujęcie perspektyw rozwojowych ŁSW, otwartość i elastyczność Profesora we współpracy z nowymi jej władzami, stały się rękojmią osiągnięcia pożądanych efektów wdrażanych zmian strukturalnych, gwarantujących absolwentom ŁSW możliwość funkcjonowania w szerszym spektrum zawodowej aktywności. Z iście ojcowską troską Pan Profesor pochylał się nad każdym niuansem pracy dydaktycznej, jednocześnie inspirując kadrę akademicką ŁSW do eksponowania w pracy pedagogicznej uniwersaliów moralnych jako tworzywa, z którego tkane są postawy pożądane w społeczeństwie obywatelskim. Otwierał przed nią bogactwo dziedzictwa zachodnioeuropejskiej myśli intelektualnej, w której istotny ślad pozostawił patron stworzonej przezeń uczelni, renesansowy intelektualista rodem z Dolnych Łużyc   – Jan Benedykt Solfa. Sprawił, że nasi wykładowcy uczestniczą w transmisji komponentów specyficznego klimatu umysłowego, w którym dojrzewa świadomość obywatelska hołdująca idei patriotyzmu konstytucji. Imperatywny charakter nadaliśmy zasadzie oświeceniowego reżimu racjonalności, czyniąc ją fundamentem pracy dydaktycznej uczelni. Nasi absolwenci otrzymują więc rzetelne umiejętności praktyczne, oparte na specjalistycznej wiedzy teoretycznej, stanowiące rezultat pracy wykładowców o wysokich kompetencjach, znakomitym doświadczeniu w pracy akademickiej oraz bogatym dorobku naukowym. Wielu z nich Profesor Jamrożek pozyskał do współpracy swym zawsze młodzieńczym, iście romantycznym zapałem twórczym.

Drogi Wiesławie, wspominam dziś naszą niedawną rozmowę na temat szesnastowiecznej maksymy, głoszącej, iż żaden pług nie przerwie pracy wobec śmierci człowieka. Oglądaliśmy wtedy obraz Petera Brueghla Pejzaż z upadkiem Ikara, w którym flamandzki artysta nawiązał do tej smutnej sentencji. Zgodziliśmy się wtedy odnośnie do jej prawdziwości… A przecież jestem oto świadkiem negacji owej brutalnej konstatacji, oto ustały pługi, którymi – nie bacząc na trudy – uprawiałeś niwę edukacji i nauki…  Oto brakło oracza, który zdolny byłby przerwaną przez Ciebie pracę kontynuować! Twoja uczelnia jest dzisiaj świątynią ciszy, nie słychać gwaru studenckiej braci, który tak wielką dawał Ci radość… Dzisiaj jest ona miejscem, w którym echo powtarza Twoje słowa, Twoje mądre rady. Miejscem, w którym najdrobniejszy przedmiot kłania się Tobie, przez uszanowanie! Iluż Twoich studentów, iluż absolwentów, zatrzymało się dzisiaj wpół kroku, by pokłonić się Tobie, przez umiłowanie… Gdyby było to możliwe, gdyby wiatr rozwiał morowe powietrze, miałbyś ich tuż przy sobie, tu i teraz, przez we wdzięcznej ich pamięci trwanie…

Z ową sentencją wiążę jeszcze jedno wspomnienie naszych rozmów. Jak zwykle skrupulatny, przypomniałeś, że prócz Brueghla nawiązał do niej przed laty Jacek Kaczmarski. Niech więc przemówi legendarny bard Solidarności, a natchnione przez Kaliope słowo niechaj podąża za Tobą, dopokąd idziesz:

Na ciemnym tle nieba wypalam ślad jasny,
Mój ślad – już ostatni, przelotny, lecz własny
I spadam kometą, chwilowym płomieniem [..]

I lecę wśród cisz –
Ja – żar – drążę ziąb
I wszystko mknie wzwyż,
A ja – w głąb.

Wypełniam ów niewymownie trudny obowiązek pożegnania Ciebie w imieniu Władz Uczelni, jej kadry dydaktycznej, administracji i społeczności studenckiej. Twojej Rodzinie składamy wyrazy głębokiego współczucia i deklarację szczerej gotowości wsparcia w każdej potrzebie.

Twej pamięci kłaniam się również w imieniu żarskiego Oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego, członkowie którego żegnają dziś znakomitego przyjaciela, przez wiele lat wspierającego lokalne środowisko pedagogiczne.

Żegnaj Jego Magnificencjo Rektorze!

Żegnaj Wielce Szanowny Panie Profesorze!

Żegnaj Wiesławie…