Jednak ograniczało się tylko do zewnętrznych, organizacyjnych form życia naukowego byłoby to zło, ale jeszcze nie największe. O wiele groźniejsze były inne przejawy komenderowania. Jedna z bardziej złośliwych jego form brała na ogół swe źródło w pobudkach subiektywnie uczciwych, ale — obiektywnie biorąc — prowadzących do paraliżowania rozwoju nauki.Mechanizm tego groźnego schorzenia wyglądał w skrócie mniej wię­cej tak: wychodząc ze słusznych założeń metodologicznych, walcząc o za­stosowanie materializmu dialektycznego i historycznego jako właściwej metody badawczej — ułatwiono sobie pozornie tę walkę. Zamiast prze­konywać, dyskutować, naprawdę walczyć, to znaczy obalać silniejszymi argumentami niesłuszne poglądy — uważano, że rozwiązuje się sprawę narzucając pewne ujęcia lub przeszkadzając głoszeniu innych.Prawda, że w tej klasycznej postaci, w której tę formę komendero­wania należałoby rozumieć jako rozkaz czy wymaganie posłuszeństwa dla pewnych tez czy też ludzi, którzy je głosili, ujawniała się ona rzadko nie dotykała najwybitniejszych uczonych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *