Ale przecież tylko łagodniej­szą jej postacią były takie zjawiska, jak nadmierny kult ustalonych auto­rytetów czy uznanych teorii naukowych i z góry potępianie każdego, kto się temu przeciwstawił. Przy czym nie chodziło tu” o uznanie ogólnych założeń metodologicznych, ale o tezy szczegółowe, które często wynikały z błędnego rozumienia założeń ogólnych. Prawda i to, że często nie łatwo było — zwłaszcza niespecjalistom — taką-sytuację rozszyfrować. Bywało bowiem, że pod pozorem atakowa­nia szkodliwych wypaczeń zwolennicy wstecznych metod badawczych atakowali bojowników o postęp w nauce. To wszystko jednak nie umniej­sza, a powiększa winy „komenderujących”, gdyż przez swe metody ułat­wiali akcję- wsteczników, a równocześnie odpychali wielu uczciwych uczonych. W tych warunkach wytwarzać się musiały fałszywe autorytety, praw­dziwy dorobek badawczy iść musiał w cień wobec umiejętności lanso­wania cudzych, ale aktualnie uznanych teorii, a „nadgorliwcy” każdą słuszną tezę polityczną gotowi byli doprowadzić do absurdu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *